piątek, 4 marca 2011

ROZDZIAŁ1

Koniec roku był ciągle taki sam, dyro powtarzał tą samą formułkę co roku i pomyśleć, że słyszę to już ostatni raz… Po zakończeniu uroczystości wszyscy rozeszli się do swoich klas wraz z nauczycielami, gdy my weszliśmy do klasy zauważyłam wiele płaczących osób tylko ja Pyśka i Ola nie ryczałyśmy no i oczywiście chłopaki ale dziewczyny ryczały, że ho… Gdy rozeszliśmy się do domów ja zostałam z moimi przyjaciółkami pod szkoła aby się pożegnać bo dziewczyny wyjeżdżają na wakacje do ciotek. A ja będę musiała chyba siedzieć całe w kacje w domu ze względu na mamę, która jest wiecznie zapracowana. 
-Będę za wami tęsknić!- mówiłam rzucając się im na szyje .                                                                                                         -my za tobą też Suz( to zdrobnienie od Suzie nie cierpię tego mienia ale niestety)- mówiły dziewczyny ze łzami w oczach.
Ale cóż musze wracać do domu i pochwalić się dyplomem. W drodze napotkałam kilku kolegów i pośmiałam się z nimi ale i tak było mi smutno…
- Hej mamo jesteś już?- krzyczałam  nie wiedząc czy wróciła z pracy.
- Tak już wróciłam, chodź pochwal się świadectwem- krzyczała mama- dzwoniła Sara, twoja siostra z Kanady prosiła żebyś oddzwoniła do niej.
-Okej zadzwonię do niej- i pobiegłam do pokoju ale najpierw pochwaliłam się mamie świadectwem z czerwonym paskiem, mama była ze mnie dumna.
Zadzwoniłam do Sary i dowiedziałam się, mój dawny przyjaciel chce się ze mną spotkać i pytała czy mogę do niej przyjechać na wakacje odpowiedziałam, że z chęcią ale pytałam się  tego przyjaciela ale oczywiście dowiem się jak do niej przyjadę… Porozmawiałam z mamą i  była zadowolona, ona ciągle pracuje i nie ma dla mnie czasu. Powiedziałam, że chcę wylecieć już jutro no i zgodziła się, więc poszłam się spakować. Wybrałam same najładniejsze ciuchy i wyciągnęłam swoje oszczędności, o których nikt nie wiedział a miałam tego trochę bo zbierałam kasę od piątej klasy podstawówki i okazało się, że mam 2000zł ale i tak mama dała mi drugie tyle bo on miała tez trochę odłożone na koncie(400 000 zł). Byłam bardzo szczęśliwa z wyjazdu do Sary ale ciągle zastanawiałam się kim jest ten mój kolega z Kanady, nie pamiętam go bo jak tam ostatnio byłam miałam jakieś 8 lat. Ale cóż jutro się dowiem. Włączyłam laptop  i posiedziałam trochę na nk i facebooku.  Zrobiłam się bardzo senna i kiedy odłożyłam laptop chciałam tylko na chwilkę się położyć ale obudziła mnie mama i okazało się, że to jusz 7:00 następnego dnia a ja mam o 9:00 samolot. Szybko się wykompałam, ubrałam i zeszłam na śniadanie a po nim zniosłam walizki na dół i akurat musiałyśmy już wychodzić.
Na lotnisku pożegnałam się z mama, wykupiłam bilet i wsiadłam na pokład ogromnego samolotu, byłam pod wrażeniem, bo nigdy jeszcze nie latałam. Ale gdy tylko samolot wystartował poczułam strach ale po chwili było ok. W czasie podróży pisałam z Patryśką i Ola i oczywiście były szczęśliwe z tego, że nie będę się nudzić.
Gdy wylądowaliśmy od razu zobaczyłam ciocię Elizę czekającą  na mnie. Czule się z nią przywitałam i pojechałyśmy do jej domu. Gdy go zobaczyłam myślałam, że zemdleję był ogromny. Przed domem czekała na mnie Sara, oczywiście od razu się przytuliłyśmy i

1 komentarz: