-Tylko obiecaj, że nie znajdziesz sobie innej- mówiłam zapłakana bo już za nim tęskniłam.
-Suz! Przecież wiesz jak ja cię kocham. Będe do ciebie ciągle dźwonił i upewniał się, że nic ci nie jest. Na pewno szybko tutaj wrócisz- mówił do mnie na lotnisku. A mama poganiała mnie już. szybko pocałowaliśmy się i po chwili znikł mi z oczu. Byłam załamana. Ale umowa to umowa. Zamierzałam robić wszystko by jak najprędzej wrócić do Kanady. Na lotnisku w Warszawie czekała masa reporterów a ja byłam cała zapłakana. Zaczęli robić zdjęcia a ja wystraszona, że nie ma przy mnie JB(bo zawsze w takich momentach był ze mną) uciekłam. Mama pobiegła za mną i zatrzymała mnie.
-Dobra idziemy bo zaraz tu będzie ciocia Aneta- nakazała mama i pociągnęła mnie za rękę.
Niedługo potem siedziałyśmy już w samochodzie z ciocią. Ja z tyłu słuchałam 'Never say Never' przez słuchawki i zamknęłam oczy. Myślały, że śpię i ciocia Aneta zaczęła:
-Mie powinnaś była jej zabierać z Kanady. Widziałaś jak wygląda? Oczy zaczerwienione od płaczu.- odpowiedziała za mamę.
-Wiem i dla tego pojutrze wraca do Kanady ale do Elizy, a potem niech robi o chce- powiedziała mama.
-To dobrze.
-Chcę by była szczęsliwa. Za jakieś dwa miesiące przeniosę się do Kanady i zamieszka ze mną do osiemnastki a później skoro będzie chciała niech przeprowadza się do niego. W końcu spełniło jej się marzenie...
-Never Say never- zadzwoniła moja komórka a ja udając, że się dopiero obudziłam odebrałam.
-Tak?-zapytałam bo nie spojrzałam na wyświetlacz.
-Cześć kochanie!- usłyszałam głos Justina był barzo przygnębiony tak jak ja.
-O cześć. wiesz jak ja za tobą potwornie tęsknie- powiedziałam.
-A ja za tobą jeszcze bardziej- odpowiedział- a jak tam miną lot?- zapytał.
-Okropnie. A gdy wylądowaliśmy czekało na nas chyba z milion fotografów - pożaliłam się i po policzku pociekła mi łza. Po jakichś trzech godzinach rozmowy o tym jak ja za nim tęsknie i jak on jeszcze badziej dojechałsmy do domu.
-No pięknie- powiedziałam.
Co?- zapytał bo nadal rozmawialiśmy.
-Zaraz wchodzę do domu, w którym ciebie nie ma- zaczęłam płakać.
-Kotku, jakoś dasz radę twoja mama wie, że niw dajesz rady i na pewno za niedługo wrócisz do nas- powiedział- Kate bardzo przeżywa twoją nieobecność i piszczy.
-Oj mam nadzieję, że szybko wrócę do was- powiedziałam- dobra zadzwonię kotku mój jak tylko wejdę do pokoju.
-Dobrze- powiedział i rozłączył się a ja wbiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżku łacząc i wnet weszła tam mama.
-Wiesz co. Widzę jak za nim tęsknisz i po jutrze wrócisz do Kanady- powiedziała i przytuliła mnie.
-Dziękuję, mamo!- rzuciłam jej się na szyję.
-I wiesz co? Poprosiłam o posadę w Kanadzie i dostalam ją! Nie musisz się martwić bo już nigdy nie ędzie musiała zostawiać tego Justina!- mówiła
-Jesteś najlepszą mamą na świecie!- krzyczałam- zaraz dzwnię do Juatina.
-no to dźwoń a ja pójdę i zamówię pizzę. - powiedziała wychodząc.Ja odrazu zadzwoniłam do Justina.
-Tak?-usłyszałam jego głos. Był nadal załamany.
-Jus... Wracam do ciebie!Rozumiesz? Mama dostała posadę w Kanadzie!
Usłyszałam krzyk- Wspaniale!-krzyczał do słuchawki.
-Będę za dwa dni!-krzyczałam.- al co ja mam zrobić przecież tutaj nie ma ciebie...-zaczęłam płakać ale próbowałam nie dać tego po sobie poznać miałam to rzećwiczone i nawet mama nie wiedziałaby gdyby ze mną rozmawiała.
-Ej! Tylko mi tu nie płacz. Jakoś wytrzymasz. Wiesz przed twoim domem nie ma ze 100 dziennikarzy...
-Oj moje kochane biedactwo...-mówiłam czułym głosem.
-Dobra muszę kończyć mam wywiad u Ellen i mama każe już wychodzić. Nie wiem jak wytrzymam bez ciebie-zasmucił się.
-Dasz radę ja muszę to ty tęż- chciałam poprawić mu humor.Pa kochanie- pożegałam się i gdy usłyszałam to samo rozłączyłam się.
Skuliłam się na łózku i zaczęłam cicho szlochać. Gdy do pokoju zawitała mama szybko wytarłam oczy i na szczęście nic nie zauważyła.
-Haj Suz idź do sklepu po sok i jakieś owoce dobrze?- powiedziała, nie mogłam odmówić.
-dobrze mamo już się ubieram- powiedziałam i zwlekłam się z łóżka. W kuchni mama dała mi listę po czym wzięłam torbę i wyszłam. po drodze do sklepu napotkałam dwie fanki JB i muysiałam sobie zrobić z nimi zdjęcie. W sklepie prawi ażdy już mnie znał i patrzył się na mnie dziwnie. Gdy zrobiłam już zakupy i wyszłam ze sklepu czekała na mnie banda reporteró. Zaczęli robic mi zdjęcia. Postanowiłam odpowiedzieć na trzy pytania i odejść padło pierwsze:
-Czy to prawda, że rozstaliście się z Bieberem?
-Nie, po prostu wróciłam na kilka dni by pobyć trochę z rodziną wracam za dwa dni...
-czy to prawda, że od września wracasz do Polski?
-nie. Zostanę w Kanadzie.
-Czy zamierzasz towarzyszyć JB podczas trasy koncertowej za pół roku?
-Nie wiem, ale raczej tak. Przepraszam ale się śpieszę- powiedziałam i odeszłam. W domu położyłam torbę z zakupami na stole i pobiegłam do swojego pokoju. Jak poprzednio skuliłam się na łóżku w kłębek ale myślałam co by tu porobić by nie myśleć o tym jak bardzo za NIM tęsknię. Wiem pójdę do Alicji bo moje przyjaciółki są na wakacjach. Szybko się ubrałam i powiedziałam mamie, że wychodzę. Wzięłam bluzę na wszelki wypadek bo było pochmurnie i zbierało się na deszcz i tak jak się spodziewałam dogonił mnie w połowie drogi do Alki. Gdy wreszcie doszłam i zapukałam do drzwi otworzyłą je Ala szybko kazała mi wejść do środka poczym przytuliłyśmy się do siebie. Zabrała mnie do swojego pokoju i zaczęłyśmy gadać a raczej ona zadawała mi pytania a ja odpowiedałam.
-Ja cie! Nie wierzę, że ty i bieber. Przecież ty go nawet nie lubiłaś...- powiedziała podekscytowana.
-No wiesz oazało się, że ja go znałam wcześniej jako mała dziewczynka gdy mieszkałam przez rok w Kanadzie byliśmy najlepszymi przyjaciółmi no a później wyprowadziliśmy się i już go więcej nie zobaczyłam dopiero gdy zaprosiła mnie kuzynka spotkałam się z nim po tylu latach i tak jakoś....- zaczęłyśmy gadać na maksa ale gdy zaczęło się ścimniać musiałam już iść. W drodze powrotnej napotkałam swoją paczkę tyle, że byli sami chłloacy.
-O kogao ja widzę.. Suzie...-powiedział Patryk, dałam mu kiedyś kosza lae szybko się pozbierał i znalazł sobie kogoś- no nieźle...
-Cześć- powiedziałam cicho- to wy już wiecie?- zapytałam zaskoczona.
-No jasne- teraz mówił Kacper- wiesz piszą o tym w gazetach, mówią w tv a ogwiazdy=uniach nie wspomnę- nie wiedziałam, że to czytają.
-Pięknie... ale dobr chłopaki muszę już iść... -pożegnaliśmy się i poszłam do domu. Tam zaczęłam przeglądać gwiazdunie a tam ciekawy reportarz:
" Słynny Justin musiał rozstać się ze swoją dziewczyną Suz... na aż 3 dni gwiazdor bardzo to przeżywa tak jak i Suz. Mamy tu kilka fotek pary..." Było tam moje zdjęcie z rana zpod sklepu i Justina z wywiadu u Ellen... Wyłączyłam kompa i poszłam do łazienki wzięłam gorący prysznic przebrałam się w piżamę i tk nie miałam co robić. mama przyniosla mi kanapki ale nawet na nie nie spojżałam włożyłam słuchawki komy do uszu i słuchałam: "Never Say Never", " One Time", "That Should be me", "Pray" i "Love Me" potem zasnęłam...
-Suz! Przecież wiesz jak ja cię kocham. Będe do ciebie ciągle dźwonił i upewniał się, że nic ci nie jest. Na pewno szybko tutaj wrócisz- mówił do mnie na lotnisku. A mama poganiała mnie już. szybko pocałowaliśmy się i po chwili znikł mi z oczu. Byłam załamana. Ale umowa to umowa. Zamierzałam robić wszystko by jak najprędzej wrócić do Kanady. Na lotnisku w Warszawie czekała masa reporterów a ja byłam cała zapłakana. Zaczęli robić zdjęcia a ja wystraszona, że nie ma przy mnie JB(bo zawsze w takich momentach był ze mną) uciekłam. Mama pobiegła za mną i zatrzymała mnie.
-Dobra idziemy bo zaraz tu będzie ciocia Aneta- nakazała mama i pociągnęła mnie za rękę.
Niedługo potem siedziałyśmy już w samochodzie z ciocią. Ja z tyłu słuchałam 'Never say Never' przez słuchawki i zamknęłam oczy. Myślały, że śpię i ciocia Aneta zaczęła:
-Mie powinnaś była jej zabierać z Kanady. Widziałaś jak wygląda? Oczy zaczerwienione od płaczu.- odpowiedziała za mamę.
-Wiem i dla tego pojutrze wraca do Kanady ale do Elizy, a potem niech robi o chce- powiedziała mama.
-To dobrze.
-Chcę by była szczęsliwa. Za jakieś dwa miesiące przeniosę się do Kanady i zamieszka ze mną do osiemnastki a później skoro będzie chciała niech przeprowadza się do niego. W końcu spełniło jej się marzenie...
-Never Say never- zadzwoniła moja komórka a ja udając, że się dopiero obudziłam odebrałam.
-Tak?-zapytałam bo nie spojrzałam na wyświetlacz.
-Cześć kochanie!- usłyszałam głos Justina był barzo przygnębiony tak jak ja.
-O cześć. wiesz jak ja za tobą potwornie tęsknie- powiedziałam.
-A ja za tobą jeszcze bardziej- odpowiedział- a jak tam miną lot?- zapytał.
-Okropnie. A gdy wylądowaliśmy czekało na nas chyba z milion fotografów - pożaliłam się i po policzku pociekła mi łza. Po jakichś trzech godzinach rozmowy o tym jak ja za nim tęsknie i jak on jeszcze badziej dojechałsmy do domu.
-No pięknie- powiedziałam.
Co?- zapytał bo nadal rozmawialiśmy.
-Zaraz wchodzę do domu, w którym ciebie nie ma- zaczęłam płakać.
-Kotku, jakoś dasz radę twoja mama wie, że niw dajesz rady i na pewno za niedługo wrócisz do nas- powiedział- Kate bardzo przeżywa twoją nieobecność i piszczy.
-Oj mam nadzieję, że szybko wrócę do was- powiedziałam- dobra zadzwonię kotku mój jak tylko wejdę do pokoju.
-Dobrze- powiedział i rozłączył się a ja wbiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżku łacząc i wnet weszła tam mama.
-Wiesz co. Widzę jak za nim tęsknisz i po jutrze wrócisz do Kanady- powiedziała i przytuliła mnie.
-Dziękuję, mamo!- rzuciłam jej się na szyję.
-I wiesz co? Poprosiłam o posadę w Kanadzie i dostalam ją! Nie musisz się martwić bo już nigdy nie ędzie musiała zostawiać tego Justina!- mówiła
-Jesteś najlepszą mamą na świecie!- krzyczałam- zaraz dzwnię do Juatina.
-no to dźwoń a ja pójdę i zamówię pizzę. - powiedziała wychodząc.Ja odrazu zadzwoniłam do Justina.
-Tak?-usłyszałam jego głos. Był nadal załamany.
-Jus... Wracam do ciebie!Rozumiesz? Mama dostała posadę w Kanadzie!
Usłyszałam krzyk- Wspaniale!-krzyczał do słuchawki.
-Będę za dwa dni!-krzyczałam.- al co ja mam zrobić przecież tutaj nie ma ciebie...-zaczęłam płakać ale próbowałam nie dać tego po sobie poznać miałam to rzećwiczone i nawet mama nie wiedziałaby gdyby ze mną rozmawiała.
-Ej! Tylko mi tu nie płacz. Jakoś wytrzymasz. Wiesz przed twoim domem nie ma ze 100 dziennikarzy...
-Oj moje kochane biedactwo...-mówiłam czułym głosem.
-Dobra muszę kończyć mam wywiad u Ellen i mama każe już wychodzić. Nie wiem jak wytrzymam bez ciebie-zasmucił się.
-Dasz radę ja muszę to ty tęż- chciałam poprawić mu humor.Pa kochanie- pożegałam się i gdy usłyszałam to samo rozłączyłam się.
Skuliłam się na łózku i zaczęłam cicho szlochać. Gdy do pokoju zawitała mama szybko wytarłam oczy i na szczęście nic nie zauważyła.
-Haj Suz idź do sklepu po sok i jakieś owoce dobrze?- powiedziała, nie mogłam odmówić.
-dobrze mamo już się ubieram- powiedziałam i zwlekłam się z łóżka. W kuchni mama dała mi listę po czym wzięłam torbę i wyszłam. po drodze do sklepu napotkałam dwie fanki JB i muysiałam sobie zrobić z nimi zdjęcie. W sklepie prawi ażdy już mnie znał i patrzył się na mnie dziwnie. Gdy zrobiłam już zakupy i wyszłam ze sklepu czekała na mnie banda reporteró. Zaczęli robic mi zdjęcia. Postanowiłam odpowiedzieć na trzy pytania i odejść padło pierwsze:
-Czy to prawda, że rozstaliście się z Bieberem?
-Nie, po prostu wróciłam na kilka dni by pobyć trochę z rodziną wracam za dwa dni...
-czy to prawda, że od września wracasz do Polski?
-nie. Zostanę w Kanadzie.
-Czy zamierzasz towarzyszyć JB podczas trasy koncertowej za pół roku?
-Nie wiem, ale raczej tak. Przepraszam ale się śpieszę- powiedziałam i odeszłam. W domu położyłam torbę z zakupami na stole i pobiegłam do swojego pokoju. Jak poprzednio skuliłam się na łóżku w kłębek ale myślałam co by tu porobić by nie myśleć o tym jak bardzo za NIM tęsknię. Wiem pójdę do Alicji bo moje przyjaciółki są na wakacjach. Szybko się ubrałam i powiedziałam mamie, że wychodzę. Wzięłam bluzę na wszelki wypadek bo było pochmurnie i zbierało się na deszcz i tak jak się spodziewałam dogonił mnie w połowie drogi do Alki. Gdy wreszcie doszłam i zapukałam do drzwi otworzyłą je Ala szybko kazała mi wejść do środka poczym przytuliłyśmy się do siebie. Zabrała mnie do swojego pokoju i zaczęłyśmy gadać a raczej ona zadawała mi pytania a ja odpowiedałam.
-Ja cie! Nie wierzę, że ty i bieber. Przecież ty go nawet nie lubiłaś...- powiedziała podekscytowana.
-No wiesz oazało się, że ja go znałam wcześniej jako mała dziewczynka gdy mieszkałam przez rok w Kanadzie byliśmy najlepszymi przyjaciółmi no a później wyprowadziliśmy się i już go więcej nie zobaczyłam dopiero gdy zaprosiła mnie kuzynka spotkałam się z nim po tylu latach i tak jakoś....- zaczęłyśmy gadać na maksa ale gdy zaczęło się ścimniać musiałam już iść. W drodze powrotnej napotkałam swoją paczkę tyle, że byli sami chłloacy.
-O kogao ja widzę.. Suzie...-powiedział Patryk, dałam mu kiedyś kosza lae szybko się pozbierał i znalazł sobie kogoś- no nieźle...
-Cześć- powiedziałam cicho- to wy już wiecie?- zapytałam zaskoczona.
-No jasne- teraz mówił Kacper- wiesz piszą o tym w gazetach, mówią w tv a ogwiazdy=uniach nie wspomnę- nie wiedziałam, że to czytają.
-Pięknie... ale dobr chłopaki muszę już iść... -pożegnaliśmy się i poszłam do domu. Tam zaczęłam przeglądać gwiazdunie a tam ciekawy reportarz:
" Słynny Justin musiał rozstać się ze swoją dziewczyną Suz... na aż 3 dni gwiazdor bardzo to przeżywa tak jak i Suz. Mamy tu kilka fotek pary..." Było tam moje zdjęcie z rana zpod sklepu i Justina z wywiadu u Ellen... Wyłączyłam kompa i poszłam do łazienki wzięłam gorący prysznic przebrałam się w piżamę i tk nie miałam co robić. mama przyniosla mi kanapki ale nawet na nie nie spojżałam włożyłam słuchawki komy do uszu i słuchałam: "Never Say Never", " One Time", "That Should be me", "Pray" i "Love Me" potem zasnęłam...
