wtorek, 19 kwietnia 2011

ROZDZIAŁ12

Nie miałam siły by włożyć prawie niczego do ust Siedziałam tylko nachylona nad talerzem.
-Hej Kotku czemu prawie nic nie jesz?-pytał Justin, widać było ,że się przejmuje.
-Nie mam ocho..-nie dokończyłam bo pobiegłam szybko na górę. Moje nerwy nie były tak dobre i  zwymiotowałam wszystko co zdążyłam połknąć... Wiedziałam, że coś ze mną nie tak... Ale w końcu zabiłam człowieka a i jeszcze mama chce mnie stąd zabrać... Justin przybiegł chwilkę potem:
-Ej! Co jest?-zapytał przerażony- powinniśmy pojechać do szpitala..
-O nie! Nic mi nie jest zobaczysz zaraz wszystko będzie okay- uspokajałam go. Szybko umyłam zęby, poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku.Justin pogłaskał mnie po czole:
-Masz gorączkę.Prześpij się- powiedział a ja zamknęłam oczy. JB przykrył mnie kocem.
gdy się obudziłam usłyszałam rozmowę Pattie i Justina.
-Justin, jej mama będzie tu jutro rano i nie widzi mi się żeby zgodziła się na to by tu została.
-Tak, wiem to.
-Krótka rozłąka dobrze wam zrobi. Nie martw się.
-ale mamo jak to nie będzie KRÓTKA rozłąka?Co ja wtedy zrobię. Wiesz dobrze jak ja ją kocham..
-Tak, wiem i dla tego porozmawiam z jej mamą, może ją jakoś przekonam, że rozdzielenie was nie jest najlepszym pomysłem...-powiedziała Pattie.
-Dziękuję Ci- powiedział JB.
-No a teraz idź i zobacz jak ona się czuje- nakazała mu jego mama. Usłyszałam kroki na górę. Drzwi się otworzyły a ja podniosłam trochę powieki.
-I jak się czujesz?- pytał czułym głosem głaszcząc moje czoło sprawdzał temperaturę- gorączka Ci spadała.
-Czuję się zdecydowanie  lepiej.
-Ale nadal nie masz ochoty nic zjeść?
-Nie...
-A może byś się czegoś napiła?
-Z chęcią. Zaschło mi w gardle.
-Zaraz wracam- powiedział i wybiegł z pokoju a po chwili wrócił ze szklanką soku. Wypiłam całą szklankę. Czułam się o wiele lepiej. I miałam lepszy humor.
-Justin. Ja nie chcę  stąd wyjeżdżać. Nie mogę.- byłam zdenerwowana.
-Spokojnie. Nigdzie cię nie puszczę.- próbował mnie uspokoić ale na marne. Wiedziałam jaka jest moja mama i, że tak łatwo nie odpuści- wiesz co w sumie z chęcią bym coś zjadła i przewietrzyła się- chciałam usiąść i wstać ale gdy tylko podniosłam głowę poczułam mocny ból głowy.
-Wiesz co nie powinnaś wstawać. Poczekaj, ja zaraz coś ci przyniosę- poszedł do kuchni  a ja w tym czasie szybko poszłam do łazienki by się ubrać itd.  Niedługo potem wrócił z talerzem ze śniadaniem.
-Proszę. Smacznego- powiedział.i podał mi talerz. Zabrałam się za jedzenie przygotowanych smakołyków. Po śniadaniu weszliśmy trochę do neta i namówiłam Justina byśmy założyli sobie wywiadera.
-Hej, jest ładna pogoda może poszłabyś ze mną na plażę?- zapytał Jus...
-W sumie czemu nie- odpowiedziałam. Szybko podbiegłam do mojej szafki i wyjęłam z niej aparat, który miałam tak na wszelki wypadek...
-Dobra to ja idę powiedzieć mamie,że wychodzimy- powiedział i już go nie było, a ja w tym czasie wybrałam sobie sandały i zeszłam na dół.
-O widzę, że czujesz się znacznie lepiej co?- zapytała Pattie widząc mnie schodzącą  a raczej zbiegającą. ze schodów.
-Tak czuję się znacznie lepiej- odpowiedziałam z uśmiechem.
-Dobra to wy idźcie już i nie weźcie klucze bo muszę jeszcze dzisiaj pojechać załatwić parę spraw- powiedziała Pattie wskazując na wieszak z kluczami w korytarzu.
-Dobrze mamo- krzyknął Justin z korytarza a ja szybko do niego dołączyłam.Szliśmy spacerkiem, nie spieszyliśmy się ale też staraliśmy się omijać bardzie zatłoczone ulice. Gdy dotarliśmy na plaże od razu wyjęłam aparat i  zaczęłam robić Justinowi zdjęcia.
-no dobra a teraz ty- powiedział Justin i wziął ode mnie aparat. Ale po chwili poprosiliśmy jakąś fankę Justina, która chciała autograf o zrobienie zdjęcia. Ona z chęcią to uczyniła a Justin napisał dla niej specjalną dedykację. Porobiliśmy sobie jeszcze trochę fajnych fotek ale zaczęli schodzić się fani i musieliśmy iść do domu...
-Szkoda, że nie mogliśmy posiedzieć tam jeszcze trochę- pożaliłam się.
-No... Widziałaś jak wszystkim odbijało...
-No... Poraszka...- odpowiedziałam.
-A mam dla ciebie niespodziankę- powiedział.
-Justin- powiedziałam udając wkurzoną widać było, że mi to nie wychodzi.
-Dobra zamknij oczy i usiądź na krześle - nakazał a sam wyszedł. Gdy wszedł poczułam jak kladzie mi coś na kolana szybko otworzyłam oczy.
-Oooo... Jaki słodziak -powiedziałam bo na kolanach miałam malutkiego szczeniaczka- skąd go masz?- zapytałam podekscytowana.
-A mam i nie powiem.- zaśmiał się- podoba ci się?
-No jasne! Jest ślicznu mówiłam cały czas trzymając szczeniaczka.
-dobra skoro nie możemy wyjść na plaże to co powiesz na jakiś film?
-Z chęcią- odpowiedziałam i poszliśmy na górę. Cały czas tuliłam pieska. JB włączył  film i położyliśmy się na łóżku  a piesek zasną na moich kolanach i Justin musiał trzymać laptopa. Byłam mega szczęśliwa. Chciałam by to trwało wiecznie. Gdy film się skończył postanowiliśmy urządzić sobie mały piknik nad basenem.
-Dobra to wy idźcie już a ja skocze po lody- powiedział Justin i zeszliśmy na dół. Wyszłam z pieskiem na dwór a po chwili dołączył  dso nas z lodami i misezką wody dla pieska.
-Jakby go tu nazwać- myślałam na glon.
-To ona- poprawił mnie Justin.
-Wiem! Kate- prawie krzyknęłam.
-O świetne imię. Pasuje do niej- powiedział i zabraliśmy się za lody a Kate ppołożyłam pod leżakiem na trwie.Gdy je zjedliśmy zamknęłam oczy chcąc się poopalać i leżałam tak trochę.Ale nadal coś nie dawało mi spokoju... Moja mama, chce mnie stąd zabrać... To okropne...
-Justin- zaczęłam.
-Tak skarbie?
-Obiecaj, że nie pozwolisz mojej mamie mnie zabrać...
-Obiecuję, nic nas nie rozdzieli kotku- powiedział po czym wstał i pocałował mnie w czoło. Czułam się lepiej więc wstałam i wzięłam Kate do domu. Po drodze zasnęła więc położyłam ją na kanapie na dole.
-Jestem już!- krzyknęła Pattie wchodząc do domu.
-O hej! -odpowiedziałam.
-Justin dał ci już to co miał ci dać?- pytała.
-A pieska? To tak!- odpowiedziałam- wiedziałaś i nic mi nie powiedziałaś?- śmiałam się.
-Justin mi zabronił. Ale poboba ci się co?
-No jasne, że tak!
-A gdzie Justin?- zapytała
- Poszedł do sklepu po mleko dla Kate- odpowiedziałam- zaraz powinien być i w tej samej chwili wparował do domu.
-Witaj mamo!- krzyknął- i co załatwiłaś wszystko co chciałaś?
-Tak!- odpowiedziała.
Reszta dnia minęła spokojnie. Gdy  weszłam do pokoju by wziąć Kate ona chodziła w tą i spowrotem po kanapie. Jeszcze marnie jej to szło...
-O Kate. Musisz jeszcze poćwiczyć- zaśmialam się i zabrałam ją do kuchni a w tym czasie Justin już przygotował jej ciepłe mleko.
-Proszę barzo- powiedział stawiająć miseczkę na podłodze, przy wcześniej postawionym kojcu. Ona wypiła całą miseczkę i zasnęła. Justin wziął kojec i poszliśmy na górę. Było już późno. Poszłam się kąpać pierwsza a gdy wróciłam poszedł Justin. Wzięłam laptop i  odpaliłam jakiś straszny film miał tytuł "DNA". Gdy Justin przyszedł położyliśmy się i jak zwykle laptop leżał na jego nogach bo ja nie lubię tego. Oparłam się o niego i zaczęliśmy oglądać. Film rzeczywiście był straszny ale ja kocham takie. Ale i tak nie mogłam się skupić bo przecież jutro musiałam przekonać mamę. Ale w końcu skupiłam się na filmie. Był mega fajny i mega straszny. Gdy się skończył zasnęłam. Nie zauważyłam nawet jak JB odłożył laptopa. Byłam zmęczona tym wszystkim.   Rano obudziłam się zaraz po Dżeju. Ubraliśmy się i pobawiliśmy trochę z Kate bo nie chcieliśmy schodzić na dół ponieważ Jus powiedział, że w nocy przyjechała mama i teraz rozmawia z Pattie.
nagle rozległo się pukanie do drzwi. Szybko wbiegłam pod kołdrę i udawałam ,że śpię.
-Witam. nie przeszkadzam?-usłyszałam głos mamy.
-Nie ależ skąd- odpowiedział JB.- pani jest mamą Suz.. prada?
-Tak,to ja. Twoja mama powiedziała, że bardzo kochasz moją córkę i żyć bez niej nie możesz.
-Tak, to prawda. To ona jest moją podporą. Suz jekt dla mnie jak powietrze.- mówił Justin.
-Przykro mi, ale  musisz nauczyć się jakoś beż niej żyć. Zabieram ją do Polski.
-Co? Ale czemu- pytał załamany Justin- jak to?
-Ja mam tam pracę a ona szkołę.
-Nie zamierzam tego zmieniać. Jak się obudzi powiedz  jej to- oznajmiła i wyszła a ja nie wytrzymałam i rzuciłam się mu na szyję płacząc. On objął nie i powiedział:
-Spokojnie Suz. Już dobrze- uspokajał ale ja wiedziałam, że dobrze nie jest i nigdy nie będzie- porozmawiaj z mamą i poproś ją byś mogła tu zostać. wytłumacz jej na spokojnie wszystko.
-Dobrz powiedziałam i zeszłam na dół. Byłam tak wściekła na mamę, że nie wiedziałam co mam robić...
-Cześć córeczko- przywitała się ze mną ale mi  nie było tak jak jej do śmiechu.
-Mamo!- zaczęłam- chciałabym byś o czymś wiedziała. Justin jest całym moim życiem i nie zamierzam go zostawiać!-podniosłam głos.
-Ale kochanie, ty masz tam szkołę a ja pracę. Jesteś jeszcze niepełnoletnia i na dodatek pod moją opieką- odpowiedziała  z powagą.
-Ale mamo czy nie możesz po prostu przeprowadzić się tu. Na pewno znalazłabyś tutaj lepszą pracę.  Zawsze mówiłaś, że zawsze będziesz robiło to co dla mnie najlepsze bo ja nie potrafię podejmować dobrych decyzji ale ja nie jestem już małym dzieckiem i wiem czego chcę. Nie możesz mi tego odebrać- odpowiedziałam pewnym głosem.
-Przykro mi kochanie ale takiej decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień i tylko dla tego, że ty tego chcesz. Na to co mam pracowałam bardzo długo. a firmy nie przeniosę sobie o tak z polski tutaj, do Kanady musisz to zrozumieć-
przez cały czas rozmawiałyśmy po polsku więc Pattie nas nie rozumiała.
-Ale mamo! Ja nie mogę stąd wyjechać i go zostawić. Dobrze iwesz, że jest dla mnie jak powietrze tak samo jak ja dla niego i  bez siebie nie możemy żyć- podawałam kolejne argumenty.
-Dobrze pójdźmy na kompromis. Wyjedziesz ze mną na tydzień do polski i jeżeki okaże się, że jest tak jak mówisz wrócisz tu o każdej porze dnia i nocy ale jeżeli możesz bez niego żyć to nie ma takiej opcji jasne?- zapytała z uśmiechem na twarzy. Ja też byłam szczęśliwa ale i smutna, że  muszę opuścić JB.
-Ale przysięgasz?- zapytałam.
-Tak!- odpowiedziała.
-Och. Mamo jesteś cudowna!- wykrzyknęłam i przytuliłam ja najmocniej na świecie i od razu pobiełam na górę i opowiedziałam wszystko Justinowi.

3 komentarze:

  1. Kocham tego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Czekam na następny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!
    Ciekawe czy zostanie w Polsce...? mam nadzieję, że szybko wróci:)

    OdpowiedzUsuń