Gdy się obudziłam nikogo przy mnie nie było. Postanowiłam zejść na dół pomimo wskazań lekarza wstałam i trochę zakręciło mi się w głowie ale złapałam się poręczy schodów i zeszłam do kuchni. Przy stole siedzieli Jus i Pattie.
-Suz… Nie możesz wstawać!- powiedział Justin poczym podbiegł do mnie, wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni ale tej na dole bym mogła w każdej chwili go zawołać.
-Za moment przyniosę ci coś do jedzenia- powiedział i poszedł w stronę kuchni. Wrócił z tacą pełną jedzenia ale ja nie chciałam nic zjeść.
-Wiesz, że jeżeli tego nie zjesz to pielęgniarka, którą zatrudniłem podłączy ci kroplówkę? Więc nie marudź tylko jedz.
Posłuchałam go i zjadłam jedną kanapkę z serem i wypiłam pół szklanki soku.
- Kochanie musisz zjeść więcej…- mówił JB
-Ale ja nie mogę!!!- odpowiedziałam
-No cóż Pani Magdo!- krzyknął i nagle weszła pielęgniarka- proszę powiedzie ile Suz powinna zjeść żeby móc wyzdrowieć?
-Na jej wzrost i wagę- trzy kanapki i do tego dwa gotowane jajka i dwie szklanki soku.
-Widzisz kotku powinnaś zjeść więcej.
-Nie!- powiedziałam jak zakapryszone dziecko- nie mam ochoty jeść niczego! Ciągle tylko zjedz to zjedz tamto a mnie już boli głowa!
-Dobrze skoro tak to nie jedz ale nie ponoszę odpowiedzialności za to co się stanie.
-Dobrze, bo nic się nie stanie. Jestem zdrowa i dobrze się czuję nawet nie wiem dlaczego jeszcze tu leżę- powiedziałam i wstałam od razu poszłam na dwór i pobiegłam w moje miejsce, które znalazłam parę tygodni temu nawet Justin o nim nie wie, znaczy nie wiedział bo pobiegł za mną i się niestety dowiedział.
-kotku co ty tu robisz?
-Znalazłam to miejsce i bardzo mi się spodobało. A niedaleko jest gniazdko małego ptaszka i daje tu koncerty.
-Acha a czy ja mógłbym posłuchać?
-Tak jasne- odpowiedziałam – siadaj- powiedziałam poklepując miejsce obok mnie, wszędzie była trawa więc nie byłam narażona na zimno czy coś.
- Powiedz mi dlaczego tak się o mnie troszczysz?
- Bo mi na to tobie zależy Inie mogę cię stracić. Jesteś zbyt ważna dla mnie i dla mojej mamy też. Przy tobie bardzo się zmieniłem. I wiem co to miłość. Kocham cię tak jak nikogo innego na świecie..
-Tak. A Selena?
-To było tylko żeby zamydlić oczy reporterom i uciec od nich na trochę.- powiedział i pocałował mnie. Pocałunek trwał bardzo długo i nie zamierzaliśmy go kończyć ale przecież musieliśmy. Zaczęło robić się zimno i ściemniało się.
-Powinniśmy wracać. Jest już zimno- powiedziałam- ale tak bardzo chciałabym tu zostać…- wtedy Justin zdjął swoją kurtkę i kazał mi ją nałożyć.
-ale tobie będzie zimno
-Przecież mam na sobie jeszcze bluzę jest mi ciepło- powiedział i objął mnie.
Siedzieliśmy tak jeszcze z godzinę ale w końcu postanowiliśmy wrócić.
W domu nic nie jedliśmy tylko od razu wzięliśmy razem kąpiel i poszliśmy spać.
Spałam spokojnie, bo byłam w objęciach Justina… A gdy w nocy musiał wyjść przygotować się do koncertu i zostawił mnie samą zaczęłam płakać ze strachu…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz